Na film „Diamenty” wybraliśmy się we wrześniu ośmioosobową ekipą, a dodatkowo kilkoro Italomanów poszło do kina w innym terminie i wszyscy byli zachwyceni tym najnowszym filmem Ferzana Özpetka turecko-włoskiego reżysera, który od siedemnastego roku życia związał swoje życie artystyczne z Włochami. Özpetek to jeden z najbardziej wrażliwych reżyserów współczesnego kina. „Diamenty” we włoskich kinach obejrzało ponad 2 miliony widzów!
Wiedziałam, że musimy ten film obejrzeć, przeżyć razem, bo wcześniej wybrałam go spośród najlepszych, najnowszych włoskich filmów wyświetlanych wiosną w kinie Muranów w ramach corocznego Festiwalu Cinema Italia Oggi. Wybrałam ten właśnie film, bo Ferzan Özpetek reżyser, bo Kasia Smutniak aktorka, bo temat kobiecy, bo lata 70.
Na Italomanii co roku mówimy o tym festiwalu i staramy się coś obejrzeć. Od razu zaznaczę, że kiedy niektóre festiwalowe filmy weszły później oficjalnie do kin, to wybraliśmy się na „Bogini Partenope” Paolo Sorrentino i opisaliśmy na stronie i na „Follemente. W tym szaleństwie jest metoda” Paolo Genovese reżysera „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Na „Follemente…” bawiliśmy się świetnie, bo i mądry i zabawny, a Wojtek po zapaleniu światła powiedział głośno: ja się nigdzie nie ruszam, powtórkę proszę!
Natomiast historia tego mojego samotniczego wiosennego wypadu jest zaskakująca i dosyć zabawna, bo byłam w kinie ze sporym zapasem czasu i kiedy zobaczyłam tłum widzów wypełniający hol, to usiadłam gdzieś na końcu z książką w ręku.
W tłumie oczekujących na projekcję był Ambasador Włoch Luca Franchetti Pardo i redaktor naczelny Gazzetta Italia Sebastiano Giorgi. Kiedy otworzyli drzwi do sali projekcyjnej i prawie wszyscy już weszli to ruszyłam w kierunku drzwi, ale na sali okazało się, że nie ma ani jednego wolnego miejsca! Obeszłam salę dookoła, a siedzącemu w pierwszym rzędzie Sebastiano Giorgi powiedziałam z rozłożonymi rękami, że nie ma miejsc. Zdziwił się.
Oczywiście miałam kupiony bilet, ale miejsca podczas festiwalu są nienumerowane i kiedy podeszłam do pani z obsługi, to od razu zaproponowała mnie i innym sześciu osobom projekcję w maleńkiej sali obok kasy. Tak jakby kino było przygotowane na taką ewentualność…
Nasz seans skończył się wcześniej i przewieszona przez barierkę patrzyłam na pustawy hol z kilkoma osobami wśród których, przecierając oczy ze zdumienia, zobaczyłam Kasię Smutniak i Ferzana Özpetka. Za chwilę zaczęli wchodzić do dużej sali, na której miało się odbyć spotkanie prowadzone przez znaną nam Annę Osmólską-Mętrak italianistkę i znawczynię włoskiego kina. Nic nie wiedziałam o tym spotkaniu, po prostu nie doczytałam!
Spotkanie było niezwykle ciekawe i z kina wyszłam o północy. Reżyser mówił o tym, że zaprosił do realizacji filmu 18 ulubionych aktorek grających w jego wcześniejszych filmach (m.in. „Mine vaganti. O miłości i makaronach”, „Okna”, „On, ona i on”). Film zawiera wątki autobiograficzne, bo reżyser pochodzenia tureckiego przeprowadził się do Rzymu w wieku 17 lat gdzie studiował m.in. projektowanie kostiumów w Akademii Navona, a film rozgrywa się w renomowanej pracowni krawieckiej szyjącej kostiumy do filmów i sztuk teatralnych i pokazuje wielką kreatywność kobiet pracujących w tej branży.
Jednak kostiumy w tej historii nie są tylko ubraniami, ale nośnikami emocji i wspomnień wielu kobiet, a emocje są różne i powiązane z pasją, rywalizacją, tajemnicami, lękami i marzeniami kobiet związanych z modą i szyciem. To jednak przede wszystkim historia o sile kobiet, o ich zdolności do wzajemnego wspierania się i wychodzenia z kryzysów. To kino, które przypomina, że każda z nas jest ważna – niezależnie od tego, czy jest na scenie, czy za kulisami.
Poza tym film jest piękny wizualnie i ma wspaniałą oprawę muzyczną i bywa też pogodny, momentami humorystyczny mimo różnych trudnych wątków.
Kasia Smutniak przyjaźniąca się od lat z reżyserem mówiła po filmie, że przyjęła rolę w ciemno, bo wiedziała, że u Özpetka właściwy scenariusz powstaje zawsze dopiero na planie i uwielbia pracować w atmosferze twórczej improwizacji.
Pod koniec spotkania ktoś z sali zapytał o szklaną kulę z rybką, która symbolicznie „zagrała” w filmie i reżyser powiedział, że to jego talizman, który towarzyszy mu w życiu od czterdziestu lat.
Koledzy obecni podczas zbiorczej wycieczki Italomanii na „Diamenty”, przyznali się do wzruszenia, bo to, że koleżanki wzruszały się, łącznie ze mną, było oczywiste.
Przypisy
- Zdjęcie tytułowe: https://www.today.it/tv/show/diamanti-intervista-a-ozpetek-speciale.html
- https://kinomuranow.pl/film/diament
- https://en.wikipedia.org/wiki/Ferzan_%C3%96zpetek
- https://www.segregatoraliny.pl/diamenty-recenzja/

















